Inżynier i menedżer, były minister gospodarki morskiej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Ukończył Wyższą Szkołę Morską w Gdyni, studia podyplomowe, a także szereg kursów w zakresie zarządzania i finansów. Pracował na statkach zachodnich armatorów jako oficer, a także w firmach transportowych i budowlanych. Zajmował kierownicze stanowiska w spółkach prawa handlowego. W Kancelarii Prezydenta RP był ekspertem ds. gospodarki morskiej i bezp. energetycznego. Od listopada 2011 r. w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości (Komitet Polityczny). W PE pracuje już drugą kadencję. Członek ważnej Komisji - Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE). Więcej

Aktualności

24 lipca 2014 • Publikacje • Biuro PoselskiePoseł do PE Marek Gróbarczyk: "dorsz jest chudy, jak chuda jest polska gospodarka morska"

Od blisko dwóch lat ze strony środowiska rybackiego dochodzą bardzo niepokojące informacje o katastrofalnej sytuacji panującej na Morzu Bałtyckim. Rybacy zwrócili się do D. Tuska z dramatycznym apelem o podjęcie natychmiastowych działań na arenie międzynarodowej i krajowej. Apel ten został wystosowany w związku opłakaną sytuacją polskiego dorsza, który jest w środowisku rybackim nazywany obecnie „chudym dorszem”. Bezpośrednie znaczenie tego sformułowania dotyczy niskiej wagi dorosłych osobników tej ryby na Bałtyku, które nie nadają się do wprowadzenia ich do obrotu, a przez to powszechnej sprzedaży i konsumpcji.

W 2007 r. Komisja Europejska wprowadziła w życie „Wieloletni program ochrony dorsza na Morzu Bałtyckim”. Dokument przewidywał zakrojone na szeroką skalę działania, mające na celu ochronę populacji tej ryby. Pociągało to za sobą szereg regulacji legislacyjnych i administracyjnych oraz finansowych, nastawionych przede wszystkim na limitowanie połowów dorsza bałtyckiego, jako podstawowego narzędzia służącego zwiększeniu populacji tej ryby. Rodziło to również wymierne koszty ekonomiczne, których Unia nie chciała jednak ponieść, a które zostały przerzucone na polską gospodarkę. W okresie tym okresie polscy rybacy znaleźli się na celowniku Komisji Europejskiej, która stronę polską obwiniała za załamanie się populacji dorsza. Organy unijne czyniły również starania, aby ta teza została jak najszerzej upowszechniona. Jedna z zagranicznych organizacji ekologicznych opublikowała film pt. „For cod‘s sake”. Ekranizacja ta w sposób oczerniający ukazuje pracę polskich rybaków, w przeciwieństwie do działalności przedsiębiorstw połowowych z Europy Zachodniej, których uznano za perfekcyjnie przestrzegających wszystkich przepisów. Film ten kilka lat temu został wyświetlony na forum Parlamentu Europejskiego. Fakt ten był głęboko oburzający. Wezwałem więc ówczesnego przewodniczącego PE, aby nie dopuścił do emisji tego tendencyjnego filmu, jako nieobiektywnie przedstawiającego rzeczywistość funkcjonowania polskiego rybołówstwa. Władze Parlamentu wtedy podzieliły zaprezentowane przeze mnie punkt widzenia, blokując dalszą jego emisję. Mam przy tym nadzieję, że film ten nie będzie już wyświetlany na forum publicznym, gdyż jego narracja jest po prostu nieprawdziwa.

Komisja Europejska unika jak ognia tematu połowów przemysłowych. Stanowią one główny element działalności rybackiej, prowadzonej przez zachodnie kraje basenu Morza Bałtyckiego, które pozyskują w ten sposób surowiec do produkcji mączki oraz oleju rybnego. Wykorzystywane są one później jako komponent pasz skarmianych na fermach drobiu i trzody chlewnej, co powoduje, że ryba ta nie jest wykorzystywana w celach konsumpcyjnych. Interweniując w Komisji Europejskiej, wielokrotnie zwracałem uwagę, że połowy paszowe są niezwykle szkodliwe, a przede wszystkim pozostają przyczyną degradacji środowiska Bałtyku. Ryby pelagiczne, takie jak szprot i śledź, służące do produkcji mączki rybnej, są głównym pożywieniem dorsza, który w wyniku tak rabunkowo prowadzonej polityki, stracił możliwość prawidłowego odżywiania się, przez co został przerwany naturalny proces reprodukcji i wzrostu tego gatunku. Komisja została jednak głucha na te wszystkie argumenty.

Organy unijne, gdy idzie o kwestie połowów dorsza, za każdym razem zasłaniają się brakiem badań oraz dowodów naukowych, jednocześnie całkowicie lekceważąc opinie środowiska rybackiego. Tymczasem połowy przemysłowe stanowią główny powód pogorszenia się stanu jakościowego tej ryby, zaś proces załamywania się populacji dorsza jest pośrednio związany z przyjęciem unijnej Wspólnej Polityki Rybackiej, która otwierając polskie wody ekonomiczne na połowy paszowe, pozostawia obce statki rybackie bez jakiejkolwiek kontroli. Potwierdzające te fakty opinie naukowe spotkały się z uznaniem środowiska rybackiego, które na ich podstawie skierowało swój apel do D. Tuska o podjęcie zdecydowanych działań w celu zahamowania szkodliwych dla środowiska naturalnego połowów paszowych. Tym większe było zdziwienie, że D. Tusk w ogóle sprawią się nie zajął, całkowicie lekceważąc rodzime rybołówstwo i bezpośrednio skazując je tym samym na zagładę. Warto przy tej okazji jeszcze nadmienić, że program ochrony dorsza, prowadzony przez UE kosztował blisko miliard euro, były to jednak pieniądze wyrzucone w błoto.

Tymczasem sytuacja na Bałtyku ulega stałemu pogarszaniu, o czym świadczą ciągłe interwencje płynące ze środowiska rybackiego, alarmujące o katastrofalnej sytuacji dorsza, który nie nadaje się do sprzedaży, a którego połowy sukcesywnie się zmniejszają. To całkowicie zaprzecza unijnej idei ochrony tego gatunku, a wciąż ponawiane surowe restrykcje, których ofiarami stali się polscy rybacy, są całkowicie nieskuteczne i niezasadne. Uderzają w kondycję polskich przedsiębiorstw połowowych, a w żadnej mierze nie realizują celu, jakim było zwiększenie populacji dorsza. W tym kontekście prawdziwym ostrzeżeniem jest sytuacja, że w wyniku wstąpienia naszego kraju do UE i późniejszych rządów D. Tuska, polska flota rybacka zmniejszyła się o 70%!

Brak jakiejkolwiek reakcji D. Tuska na obecną katastrofalną sytuację, w jakiej znaleźli się rodzimi rybacy, wydaje się celowym działaniem na rzecz likwidacji branży rybackiej, co jest już kolejnym elementem degradacji polskiej gospodarki morskiej. Donald Tusk jest odpowiedzialny za opłakany stan polskiego rybołówstwa oraz fatalną kondycję zasobów naturalnych. Tego typu zaniechania, wpisujące się w interesy zachodnich państw basenu Morza Bałtyckiego, są trwałym elementem polityki D. Tuska, sukcesywnie likwidującego polską gospodarkę morską.

Marek Gróbarczyk
Poseł do Parlamentu Europejskiego